Jestem za
IPv6, OLPC (One Laptop Per Child), ODF,
społeczeństwem
obywatelskim
Jestem przeciw
DRM, OOXML, zasiłkom, postawom roszczeniowym
Integracja obsługi archiwów w Dolphin 4.1
08 czerwca 2008
Na wypadek, gdyby ktoś z was, podobnie jak ja, się zastanawiał, gdzie
się podziała obsługa archiwów (zip, tar.gz itd.) w nowym Dolphinie
(KDE 4.1 Beta): teraz, z niezrozumiałych dla mnie względów, obsługa ta
stała się opcjonalna i jest domyślnie wyłączona. Żeby ją przywrócić
należy wejść w konfigurację, zakładkę "General" i zaznaczyć
"Browse through archives".
Dlaczego Kubuntu jest lepsze?
01 kwietnia 2008
Migracja Ubuntu
16 marca 2008
Ostatnio przyszło mi wykonać dwie, dość podobne do siebie operację.
W pierwszym przypadku przyszło mi przenosić twardy dysk
z zainstalowanym Kubuntu 7.04 z jednego komputera na drugi. W drugim
przypadku chodziło o przenoszenie Kubuntu (tym razem 8.04 Alpha ileś
tam) z jednego dysku na drugi w tym samym komputerze, a mówiąc
prościej o wymianie jednego dysku na drugi, większy.
Pierwszy przypadek zaskoczył mnie całkowicie pozytywnie. Byłem
przygotowany na sporo problemów: nie działający obraz initrd, problemy
ze sprzętem, masę większych i mniejszych rzeczy do skonfigurowania.
Tymczasem po przekręceniu dysku, zamianie zworek (w docelowej maszynie
znajdował się już jeden dysk) i włączeniu zasilania wszystko wstało
jak gdyby nigdy nic. Wszystko działa, zero konfiguracji, pracy
i zabawy. Cóż: jestem pod wrażeniem. Jako ciekawostke dodam, że
po przełożeniu do tej maszyny także karty sieciowej ze starej skrzynki,
uruchomienie zainstalowanego na drugim dysku Windowsa XP
skończyło się radosnym komunikatem o tym, że zainstalowana kopia
jest piracka. Bez komentarza.
Drugi przypadek był trochę mniej optymistyczny. Układ partycji
na moim starym dysku wyglądał następująco: sda1 - swap, sda2- /,
sda3 - /home, sda4 - na drugi system (Kubuntu 7.04 - na wypadek, gdyby
na 8.04 Alpha coś nie działało). Na nowym dysku utworzyłem analogiczny
układ z tą różnicą, że każda z partycji była większa. Wydawać by się
mogło, że powinno wystarczyć zainstalowanie GRUB-a w MBR dysku i tyle.
Niestety nie było tak różowo jak w poprzednim przypadku. W K/Ubuntu
przyjęto identyfikowanie partycji dysków za pomocą ich
unikalnych identyfikatorów, tzw. UUID-ów. Być może ma to jakieś zalety,
których nie jestem świadom, ale w moim przypadku jest to tylko źródło
problemów. Po pierwsze trzeba było poprawić większość wpisów
w "/etc/fstab", bo oczywiście UUID-y na nowym dysku są inne
niż na starym. W tym celu dla każdej partycji musiałem wywołać:
sudo vol_id -u /dev/sdaX
gdzie "X" to numer partycji. Potem analogiczne poprawki
w "/boot/grub/menu.lst". Niestety, to ciągle nie wystarczy. Po tych
zmianach system już spokojnie wstawał, ale niestety nie działała
hibernacja, a splash screen pojawiał się tylko przez chwilę
przy ładowaniu systemu. Tutaj rozpoczęło się polowanie:
find /etc/ -exec grep -H UUID \{\} \;
W ten sposób znalazłem winowajcę - plik
"/etc/initramfs-tools/conf.d/resume". Teraz wystarczyło już tylko
zamienić UUID starego swapa na UUID nowego i wygenerować
nowy initrd.img idąc po najmniejszej linii oporu:
sudo dpkg-reconfigure linux-image-2.6.24-12-386
Voila!
BC Tango 0.7 wydane!
08 stycznia 2008
Stało się. Nowe wydanie standardowo znajdziecie
w dziale Do pobrania.
Changelog w archiwum z ikonami, albo na stronie
KDE-Look
BC Tango Psi Roster
30 grudnia 2007
Już jest, temat dzięki któremu, Psi nie będzie dłużej wyglądało,
jak brzydkie kaczątko przy reszcie środowiska z ładnymi, ostrymi
ikonkami w stylu Tango. Więcej w przebudowanym dziale
pobierz.
Mobuzz TV: Daily Buzz, czyli co w sieci piszczy
23 grudnia 2007
Kilka dni temu natknąłem się w sieci na bardzo fajny program
telewizyjny (internetowy?) albo jak kto woli vodcast traktujący
o sieciowych nowinkach. Mowa o
Mobuzz TV: Daily Buzz. Fantastyczna prowadząca i w miarę ciekawy dobór
tematów (jak na program dla szerokiego grona odbiorców) wygrało
moje zainteresowanie (i 5 minut z mojego dnia). Polecam!
A dla leniwych, którzy mają słabe łącze (jak ja), prosty skrypt
do ściągania najnowszych odcinków:
#!/bin/bash
DOWNLOADDIR="~ /Download"
FILENAME="uk_mag_`date +%d%m%y`.wmv"
TYPE="wmv"
if [ "$1" = "-hd" ]; then #wersja HD
TYPE="720p"
FILENAME="uk_mag_`date +%d%m%y`.m4v"
fi
cd "$DOWNLOADDIR" &&\
if [ ! -f "$FILENAME" ]; then
wget http://video.mobuzz.tv/uk/"$TYPE"/"$FILENAME"
fi
i prosty wpis do crona: 14 17 * * 1-5 /sciezka/do/skryptu/nazwaskryptu
DOWNLOADDIR="~ /Download"
FILENAME="uk_mag_`date +%d%m%y`.wmv"
TYPE="wmv"
if [ "$1" = "-hd" ]; then #wersja HD
TYPE="720p"
FILENAME="uk_mag_`date +%d%m%y`.m4v"
fi
cd "$DOWNLOADDIR" &&\
if [ ! -f "$FILENAME" ]; then
wget http://video.mobuzz.tv/uk/"$TYPE"/"$FILENAME"
fi
i prosty wpis do crona: 14 17 * * 1-5 /sciezka/do/skryptu/nazwaskryptu
Guidance Power Manager w stylu Tango
23 listopada 2007
Tak się prezentują ikony dla Guidance Power Managera (domyślny
menadżer zasilania w Kubuntu):
Pobierz
guidance_bctango.tar.gz
Instalacja: Należy rozpakować zawartość archiwum do: ~/.kde/share/apps/ i zrestartować Guidance'a.
Instalacja: Należy rozpakować zawartość archiwum do: ~/.kde/share/apps/ i zrestartować Guidance'a.
Święta tuż, tuż!
16 listopada 2007
Przynajmniej takie można odnieść wrażenie spoglądając w witryny sklepowe.
Rozumiem, że dla handlowców, to najlepszy okres, z mega obrotami, ale
mimo wszystko mam czasami ochotę wziąć choinkę, którą wystawili
(im większa tym lepsza), włożyć im ją w miejsce w którym kończą się
plecy, pokazać kalendarz i krzyknąć: "Jest 16 listopdada! LISTOPADA!"
Kanada już "odkryła Amerykę"
13 listopada
Cytując za
Computerworld:
"(...) na początku listopada opublikowano raport opracowany na zlecenie
Ministra Przemysłu Kanady, dotyczący wpływu sieci P2P i pobierania
muzyki z Internetu na sprzedaż płyt CD. Wynika z niego, iż - w skali
całego społeczeństwa - P2P nie ma wpływu na poziom sprzedaży
kompaktów, natomiast jeśli brać pod uwagę grupę internautów
korzystających z P2P, to użytkownicy ci kupują tym więcej płyt,
im więcej pobierają muzyki z Sieci."
Rząd Kanady już zrozumiał, to co dla wielu Internautów jest oczywiste
od dawna. Ciekawe kiedy nasz kraj "odkryje Amerykę"? Niestety póki co,
mafijne lobby ma się dobrze.
Wine w stylu Tango
01 listopada 2007
Zmęczony obskurną, rozmazaną ikoną tkwiącą w menu KDE, która drażniła
moje poczucie estetyki, postanowiłem...a zresztą. Co się będę produkował?
Oto ikony, znajdą się w nadchodzącym wydaniu BC Tango KDE:
"Darmowe" oprogramowanie (problemy z Oracle 10g XE)
17 października 2007
Oprogramowanie każdego typu (własnościowe, Wolne itd.) ma jedną wspólną
cechę - prawie nigdy nie jest za darmo, choć zazwyczaj tzw. zwykły
użytkownik nie jest tym, który ponosi koszty. Oprogramowanie jest
darmowe tylko w jednym jedynym przypadku: gdy twój czas
nie ma dla ciebie żadnej wartości.
Ostatnio przyszło mi zaopatrzyć się w rzekomo darmową (dla moich studenckich zastosowań) wersję bazy danych Oracle 10g XE. Pierwszą ratę za to oprogramowanie zapłaciłem w postaci konieczności rejestracji na stronie i podanie zaskakująco szczegółowych informacji. Drugą ratę uiściłem chwilę później, gdy zobaczyłem ile zajmuje paczka z oprogramowaniem (~250MB), a żeby było trochę taniej połączyłem ją od razu z ratą trzecią (wygospodarowanie ponad 0,5GB przestrzeni na dysku na instalację bazy). Czwarta rata była dość bolesna z uwagi na moje żałosne łącze internetowe. Na szczęście dzisiejsze systemy operacyjne mają to do siebie, że potrafią robić więcej niż jedną rzecz na raz, więc znaczną część tej oszałamiającej kwoty (dobre kilka godzin) mogłem wydać na coś innego (także na przyjemniejsze rzeczy niż siedzenie przed komputerem). Następnego dnia (patrz "dobre kilka godzin") zapłaciłem V ratę doinstalowując jakiś malutki programik wymagany przez bazę i samą, niestety już nie malutką, bazę. Niestety nie wiedziałem, że to transakcja wiązana i, że zanim zapłacę V ratę muszę się rozliczyć z raty VI, czyli powiększyć pamięć wymiany do 1GB. Niestety moja partycja swap miała tylko 512MB, więc drugą połowę musiałem utworzyć w postaci pliku (kolejne 0.5GB w plecy): #touch /swapfile
#dd if=/dev/zero of=/swapfile bs=1024 count=`(expr 512 \* 1024)`
#mkswap /swapfile
#swapon /swapfile
#echo "/swapfile none swap sw 0 0" >> /etc/fstab
VII rata była dosyć przyjemna, ponieważ zawsze lubiłem konfigurowanie różnych rzeczy (ot takie moje małe zboczenie): #/etc/init.d/oracle-xe configure Konfigurator radośnie poinformował mnie, że wszystko jest OK, więc na zdrowy chłopski rozum VI rata powinna być ostatnią. Jasne, chyba tylko na filmach instruktażowych. Odpalenie #/etc/init.d/oracle-xe start nie zgłosiło żadnych błędów, więc należałoby przypuszczać, że wszystko powinno działać. Oczywiście powinno, ale tylko wtedy, gdyby jedynymi obowiązującymi zasadami w świecie komputerów nie byłyby prawa Murphy'ego. Otworzyłem przeglądarkę, wpisałem adres: http://127.0.0.1:8080/apex Zamiast interfejsu Oracle Firefox radośnie poinformował mnie o tym, że nie udało mu się nawiązać połączenia z serwerem. Szybki rzut oka na otwarte porty: #nmap localhost wyjaśniło dlaczego - po prostu porty na których baza miała działać (1521 i 8080) były zamknięte. "Może to tylko problem z interfejsem www" pomyślałem w bezgranicznej naiwności desperata. Odpaliłem, więc konsolę SQL bazy danych: #/usr/lib/oracle/xe/app/oracle/product/10.2.0/server/config/scripts/runsqlplus.sh a następnie spróbowałem się z nią połączyć: SQL> connect
Enter user-name: system
Enter password:
ERROR:
ORA-01034: ORACLE not available
ORA-27101: shared memory realm does not exist
Linux Error: 2: No such file or directory
No tak teraz już wszystko jasne - w końcu chyba każdy wie, co oznacza "Linux Error: 2: No such file or directory", prawda? Niestety, ja nie wiedziałem, więc grzecznie poprosiłem bazę, żeby sprecyzowała o jaki plik jej chodzi: SQL> which file or directory, you asshole?!
SP2-0734: unknown command beginning "which file..." - rest of line ignored. Jak widać Oracle XE nie zniżył się do mojego prostackiego poziomu i po prostu zignorował moje grzeczne zapytanie. Pozostało mi szukać ratunku, gdzie indziej: #/etc/init.d/oracle-xe
Usage:/etc/init.d/oracle-xe {start|stop|restart|force-reload|configure|status|enable|disable}
#/etc/init.d/oracle-xe status
LSNRCTL for Linux: Version 10.2.0.1.0 - Production on 17-OCT-2007 21:28:25
Copyright (c) 1991, 2005, Oracle. All rights reserved.
Connecting to (DESCRIPTION=(ADDRESS=(PROTOCOL=IPC)(KEY=EXTPROC_FOR_XE)))
TNS-12541: TNS:no listener
TNS-12560: TNS:protocol adapter error
TNS-00511: No listener
Linux Error: 2: No such file or directory
Connecting to (DESCRIPTION=(ADDRESS=(PROTOCOL=TCP)(HOST=boskilaptop)(PORT=1521)))
TNS-12545: Connect failed because target host or object does not exist
TNS-12560: TNS:protocol adapter error
TNS-00515: Connect failed because target host or object does not exist
Linux Error: 110: Connection timed out
Ha! Czyli jednak nie wszystko poszło OK. Po dwóch godzinach googlowania w poszukiwaniu odpowiedzi znalazłem przyczynę problemów: Oracle XE nie potrafił pogodzić się z tym, że w pliku "/etc/hosts" jest tylko wpis: "127.0.0.1 localhost a nie ma dokładnej nazwy mojej maszyny. Potulnie dostosowałem się do jego wymagań (z prób przeciwstawiania się zrezygnowałem kilka godzin wcześniej): "127.0.0.1 localhost nazwamojejmaszyny Uff! W ten sposób skończyłem spłacać VIII ratę. Głupi ten, kto by pomyślał, że to koniec. O nie! Oto gwóźdź programu: żeby całość zaczęła działać musiałem odinstalować i zainstalować bazę ponownie, a co za tym idzie ponownie ją skonfigurować! Na szczęście tym razem było widać, że działanie bazy sprowadza się do czegoś więcej niż do tajniackiego zgłoszenia błędu, bo konfigurator kończył swoje działanie przez dobrą chwilę (coś dla miłośników precyzji) czasu. Tym razem wszystko poszło i baza generalnie działa tyle, że z jakiegoś powodu wszystkie jej wpisy w menu KDE wylądowały w dziale "Zgubione i znalezione", ale było mi już wszystko jedno, bo właśnie uświadomiłem sobie, że spłaciłem IX, ostatnią (przynajmniej chwilowo) już ratę.
Jeżeli kiedyś pójdę siedzieć za morderstwo, to możecie być prawie pewni, że moją ofiarą był marketingowiec, który chciał dać mi jakieś oprogramowanie "za darmo".
Aktualizacja: Okazało się, że pojawił się jeszcze dodatkowy ukryty koszt: z nieznanych mi względów baza nie startuje po wydaniu komendy: #/etc/init.d/oracle-xe start ale uruchamia się po użyciu opcji jej restartowania: #/etc/init.d/oracle-xe restart Zaprawde zadziwiające. Żeby było śmieszniej nie chce się też zatrzymać w cywilizowany sposób i póki co muszę ręcznie ją "zabijać". Aktualizacja 2: Jeżeli chcesz zarządzać Oraclem, musisz dopisać się do grupy "dba" w pliku /etc/group: dba:x:1004:nazwauzytkownika A jeżeli masz jakieś problemy, to upewnij się, że Oracle uruchomiło sobie proces tnslsnr: ps -A|grep tnslsnr Bez niego nie uda się połączyć z bazą danych. Niestety ten proces nie jest uruchamiany przy startowaniu oracle-xe, ale tylko przy jej restartowaniu. Stąd pierwsze uruchomienie bazy po restarcie systemu musi zostać wykonane przez polecenie jej zrestartowania! <sarkazm>Logiczne, prawda?</sarkazm>
Ostatnio przyszło mi zaopatrzyć się w rzekomo darmową (dla moich studenckich zastosowań) wersję bazy danych Oracle 10g XE. Pierwszą ratę za to oprogramowanie zapłaciłem w postaci konieczności rejestracji na stronie i podanie zaskakująco szczegółowych informacji. Drugą ratę uiściłem chwilę później, gdy zobaczyłem ile zajmuje paczka z oprogramowaniem (~250MB), a żeby było trochę taniej połączyłem ją od razu z ratą trzecią (wygospodarowanie ponad 0,5GB przestrzeni na dysku na instalację bazy). Czwarta rata była dość bolesna z uwagi na moje żałosne łącze internetowe. Na szczęście dzisiejsze systemy operacyjne mają to do siebie, że potrafią robić więcej niż jedną rzecz na raz, więc znaczną część tej oszałamiającej kwoty (dobre kilka godzin) mogłem wydać na coś innego (także na przyjemniejsze rzeczy niż siedzenie przed komputerem). Następnego dnia (patrz "dobre kilka godzin") zapłaciłem V ratę doinstalowując jakiś malutki programik wymagany przez bazę i samą, niestety już nie malutką, bazę. Niestety nie wiedziałem, że to transakcja wiązana i, że zanim zapłacę V ratę muszę się rozliczyć z raty VI, czyli powiększyć pamięć wymiany do 1GB. Niestety moja partycja swap miała tylko 512MB, więc drugą połowę musiałem utworzyć w postaci pliku (kolejne 0.5GB w plecy): #touch /swapfile
#dd if=/dev/zero of=/swapfile bs=1024 count=`(expr 512 \* 1024)`
#mkswap /swapfile
#swapon /swapfile
#echo "/swapfile none swap sw 0 0" >> /etc/fstab
VII rata była dosyć przyjemna, ponieważ zawsze lubiłem konfigurowanie różnych rzeczy (ot takie moje małe zboczenie): #/etc/init.d/oracle-xe configure Konfigurator radośnie poinformował mnie, że wszystko jest OK, więc na zdrowy chłopski rozum VI rata powinna być ostatnią. Jasne, chyba tylko na filmach instruktażowych. Odpalenie #/etc/init.d/oracle-xe start nie zgłosiło żadnych błędów, więc należałoby przypuszczać, że wszystko powinno działać. Oczywiście powinno, ale tylko wtedy, gdyby jedynymi obowiązującymi zasadami w świecie komputerów nie byłyby prawa Murphy'ego. Otworzyłem przeglądarkę, wpisałem adres: http://127.0.0.1:8080/apex Zamiast interfejsu Oracle Firefox radośnie poinformował mnie o tym, że nie udało mu się nawiązać połączenia z serwerem. Szybki rzut oka na otwarte porty: #nmap localhost wyjaśniło dlaczego - po prostu porty na których baza miała działać (1521 i 8080) były zamknięte. "Może to tylko problem z interfejsem www" pomyślałem w bezgranicznej naiwności desperata. Odpaliłem, więc konsolę SQL bazy danych: #/usr/lib/oracle/xe/app/oracle/product/10.2.0/server/config/scripts/runsqlplus.sh a następnie spróbowałem się z nią połączyć: SQL> connect
Enter user-name: system
Enter password:
ERROR:
ORA-01034: ORACLE not available
ORA-27101: shared memory realm does not exist
Linux Error: 2: No such file or directory
No tak teraz już wszystko jasne - w końcu chyba każdy wie, co oznacza "Linux Error: 2: No such file or directory", prawda? Niestety, ja nie wiedziałem, więc grzecznie poprosiłem bazę, żeby sprecyzowała o jaki plik jej chodzi: SQL> which file or directory, you asshole?!
SP2-0734: unknown command beginning "which file..." - rest of line ignored. Jak widać Oracle XE nie zniżył się do mojego prostackiego poziomu i po prostu zignorował moje grzeczne zapytanie. Pozostało mi szukać ratunku, gdzie indziej: #/etc/init.d/oracle-xe
Usage:/etc/init.d/oracle-xe {start|stop|restart|force-reload|configure|status|enable|disable}
#/etc/init.d/oracle-xe status
LSNRCTL for Linux: Version 10.2.0.1.0 - Production on 17-OCT-2007 21:28:25
Copyright (c) 1991, 2005, Oracle. All rights reserved.
Connecting to (DESCRIPTION=(ADDRESS=(PROTOCOL=IPC)(KEY=EXTPROC_FOR_XE)))
TNS-12541: TNS:no listener
TNS-12560: TNS:protocol adapter error
TNS-00511: No listener
Linux Error: 2: No such file or directory
Connecting to (DESCRIPTION=(ADDRESS=(PROTOCOL=TCP)(HOST=boskilaptop)(PORT=1521)))
TNS-12545: Connect failed because target host or object does not exist
TNS-12560: TNS:protocol adapter error
TNS-00515: Connect failed because target host or object does not exist
Linux Error: 110: Connection timed out
Ha! Czyli jednak nie wszystko poszło OK. Po dwóch godzinach googlowania w poszukiwaniu odpowiedzi znalazłem przyczynę problemów: Oracle XE nie potrafił pogodzić się z tym, że w pliku "/etc/hosts" jest tylko wpis: "127.0.0.1 localhost a nie ma dokładnej nazwy mojej maszyny. Potulnie dostosowałem się do jego wymagań (z prób przeciwstawiania się zrezygnowałem kilka godzin wcześniej): "127.0.0.1 localhost nazwamojejmaszyny Uff! W ten sposób skończyłem spłacać VIII ratę. Głupi ten, kto by pomyślał, że to koniec. O nie! Oto gwóźdź programu: żeby całość zaczęła działać musiałem odinstalować i zainstalować bazę ponownie, a co za tym idzie ponownie ją skonfigurować! Na szczęście tym razem było widać, że działanie bazy sprowadza się do czegoś więcej niż do tajniackiego zgłoszenia błędu, bo konfigurator kończył swoje działanie przez dobrą chwilę (coś dla miłośników precyzji) czasu. Tym razem wszystko poszło i baza generalnie działa tyle, że z jakiegoś powodu wszystkie jej wpisy w menu KDE wylądowały w dziale "Zgubione i znalezione", ale było mi już wszystko jedno, bo właśnie uświadomiłem sobie, że spłaciłem IX, ostatnią (przynajmniej chwilowo) już ratę.
Jeżeli kiedyś pójdę siedzieć za morderstwo, to możecie być prawie pewni, że moją ofiarą był marketingowiec, który chciał dać mi jakieś oprogramowanie "za darmo".
Aktualizacja: Okazało się, że pojawił się jeszcze dodatkowy ukryty koszt: z nieznanych mi względów baza nie startuje po wydaniu komendy: #/etc/init.d/oracle-xe start ale uruchamia się po użyciu opcji jej restartowania: #/etc/init.d/oracle-xe restart Zaprawde zadziwiające. Żeby było śmieszniej nie chce się też zatrzymać w cywilizowany sposób i póki co muszę ręcznie ją "zabijać". Aktualizacja 2: Jeżeli chcesz zarządzać Oraclem, musisz dopisać się do grupy "dba" w pliku /etc/group: dba:x:1004:nazwauzytkownika A jeżeli masz jakieś problemy, to upewnij się, że Oracle uruchomiło sobie proces tnslsnr: ps -A|grep tnslsnr Bez niego nie uda się połączyć z bazą danych. Niestety ten proces nie jest uruchamiany przy startowaniu oracle-xe, ale tylko przy jej restartowaniu. Stąd pierwsze uruchomienie bazy po restarcie systemu musi zostać wykonane przez polecenie jej zrestartowania! <sarkazm>Logiczne, prawda?</sarkazm>
Problemy z elektroniką
06 września 2007
Jest taki problem, który dotyczy w zasadzie każdego sprzętu
elektronicznego i od czasu do czasu potrafi naprawdę mocno dać się
we znaki. Ostatnio dopadł mnie on przy próbie drukowania.
Otóż zachciało mi się coś wydrukować. Jak zwykle podłączyłem przewód
USB od drukarki, wcisnąłem "drukuj" i... i nic. Przeciętny człowiek
pewnie już by dzwonił do serwisu albo przynajmniej do kolegi
"informatyka". Tak się jednak składa, że to ja mam
tą wątpliwą przyjemność bycia kolegą "informatykiem",
więc byłem zdany tylko na siebie. Nie pozostało mi więc
nic innego, jak samodzielnie zmierzyć się z wyzwaniem. Kolejne
wykonane przeze mnie kroki, które miały sprawić, że strona
"się wydrukuje" wyglądały następująco:
Najgorsze w tej historii nie jest to, że zmarnowałem mnóstwo czasu, że straciłem trochę nerwów, że przemeblowałem połowę pokoju, żeby dobrać się do drukarki i gniazdka. Najgorsze jest to, że to nie był pierwszy raz!
- Sprawdziłem, czy działa usługa CUPS i na wszelki wypadek ją zrestartowałem. Nie pomogło.
- Jako rasowy "informatyk" odłączyłem i podłączyłem drukarkę ponownie. Nie pomogło.
- Przejrzałem wyjście "dmesg", żeby sprawdzić, czy system w ogóle zauważył podłączenie czegoś do portu USB. Nie zauważył. Na tej podstawie wyciągnąłem wniosek, że prawie na pewno problem leży w sprzęcie, a nie w oprogramowaniu.
- Docisnąłem drugi koniec przewodu USB do drukarki. Nie pomogło.
- Zauważyłem, że nie świecą się diody od drukarki, więc pomyślałem, że może się kabel zasilający poluzował - docisnąłem. Nie pomogło.
- "A może się gniazdko zepsuło" pomyślałem i podłączyłem drukarkę do innego gniazdka. Też nie pomogło.
Najgorsze w tej historii nie jest to, że zmarnowałem mnóstwo czasu, że straciłem trochę nerwów, że przemeblowałem połowę pokoju, żeby dobrać się do drukarki i gniazdka. Najgorsze jest to, że to nie był pierwszy raz!
Petycja w sprawie standaryzacji OOXML
11 lipca 2007
Polecam zajrzeć na
stronę petycji o nieuznanie formatu
zapisu dokumentów Microsoft OOXML jako formatu ISO. Co, jak i dlaczego -
wszystko jest napisane na stronie
petycji.
Siemens Scovery 250 i dźwięk
5 lipca 2007
Powoli, w wolnych chwilach, buduje sobie (naprawdę) tanie Media Center.
Jak będę miał trochę czasu i będę bliższy osiągnięcia do celu, napiszę
coś więcej. W tej chwili tylko jedna rzecz dotycząca "bazy" całego
systemu, czyli komputera Siemens Scovery 250 (z procesorem PII 400MHz).
Miałem nie małe problemy z odpaleniem wbudowanej karty dźwiękowej, a
ponieważ komputer ze względu na niewielkie rozmiary nie posiada żadnego
złącza AGP i tylko dwa złącza PCI (jedno już zajęte przez tuner TV,
a w drugim docelowo znajdzie się karta graficzna na PCI z wyjściem TV,
żeby można było całość podłączyć do telewizora)) , to jej odpalenie
decydowało o powodzeniu całego projektu. Nie miałem pojęcia na jakim
chipsecie oparta jest karta, polecenie "lspci" też niewiele pomogło
w poszukiwaniach. Alsaconf też nie dał rady wykryć sprzętu. Zdesperowany
przeglądałem sieć w poszukiwaniu pomocy i po naprawdę długich
poszukiwaniach znalazłem gdzieś informację, że w środku Siemensa kryje się
chipset Crystal Audio, ale niestety bez informacji jaki konkretnie
model. Spojrzałem na listę dostępnych modułów dla jądra
("modprobe -l|grep cs"), poeksperymentowałem trochę i okazało się,
że jest to CS4235 obsługiwany przez moduł "snd-cs4236". Dopisałem go
do "/etc/modules" i ustawiłem głośność w "alsamixer" (jakby ktoś
nie wiedział, z jakiegoś dziwnego powodu ALSA ma domyślnie wszystko
wyciszone). Pozostało podłączyć wyjście line-out tunera TV
do wejścia line-in karty dźwiękowej i przekonać się, że wszystko działa,
jak należy.
Ogłoszenie: praca w MSWiA!
13 czerwca 2007
Praca na stanowisku Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Spraw
Wewnętrznych i Administracji.
Wymagania:
- niekompetencja
- wierność mile widziana
Więcej informacji
Wymagania:
- niekompetencja
- wierność mile widziana
Więcej informacji
Rok "GNU/Linuksa na Biurkach"?
04 czerwca 2007
Co prawda od kilku dobrych lat, co roku, ktoś twierdzi, że bieżący
rok jest rokiem GNU/Linuksa na biurkach, ale wygląda na to, że w tym
roku może to nie być czczym gadaniem. Dellowi gratulujemy dobrego
wyboru:


Jak nie używać programów do robienia prezentacji
03 czerwca 2007
Lektura obowiązkowa dla wszystkich obecnych i przyszłych twórców
jakichkolwiek prezentacji - nieważne, czy to w Powerpoincie, czy
w jakimkolwiek innym programie.
Filmik we Flashu
Ikony Oxygen - trochę inna lustracja
21 kwietnia 2007
Jeżeli masz chwilę wolnego czasu, chcesz pomóc w ulepszaniu
nadchodzącego KDE 4 albo po prostu nie chcesz być gorszy
od miłościwie nam panujących i też masz ochotę coś zlustrować,
to wejdź na
stronę
lustrującą nowe ikony Oxygen i wypełnij krótką ankietę. Wymagana
średnia znajomość języka angielskiego.
IVRP a PRL
16 kwietnia 2007
Trwający właśnie lustracyjny szał uświadomił mi wreszcie,
że krzykacze, wykształciuchy, esbecy, networki i masoni (a nawet masony)
przylepiając IVRP (która na szczęście nie istnieje) łatkę "PRL bis",
dokonują zbrodniczego wręcz, semantycznego nadużycia.
Pomimo pewnych podobieństw między PRL, a IVRP (próby zmuszenia ludzi
do podpisywania lojalek) istnieje zasadnicza różnica,
która w jasny sposób pokazuje, że IVRP jest dosłownie przeciwieństwem
PRL: otóż w czasach PRL-u moja mama martwiła się, czy mój tata wróci
z pracy, a dzisiaj, w czasach IVRP musi się martwić, czy mój ojciec
do tej samej pracy pójdzie. Ot ironia historii.
BC Tango KDE 0.6 i Flamenco 0.6 wydane!
15 kwietnia 2007
Dzisiaj udostępniam nowe wydanie zestawów ikon
dla KDE - BC Tango KDE i Flamenco; trochę czasu minęło, więc
też trochę zmian się pojawiło.
Zacznijmy od najważniejszego: Flamenco od teraz nie jest już
osobnym zestawem ikon. Powielanie pracy stało się bez sensu,
podobnie jak ściąganie dwa razy prawie tych samych ikon. Dlatego
od teraz Flamenco wymaga do poprawnego działania zainstalowania
BC Tango KDE. I tu dochodzimy do zmiany ważniejszej: od teraz
BC Tango KDE staje się zestawem bazowym.
Jeżeli zatem pracujesz nad ikonami w stylu Tango
(powiedzmy, że są to np. ikony Human Ubuntu), wystarczy,
że umieścisz w dołączonym do nich pliku index.theme wpis:
Inherits=bctangokde
a wszystkie ikony, których brakuje w twoim zestawie zostaną
uzupełnione odpowiednimi ikonami z BC Tango KDE!
Dzięki temu tworzenie zestawów ikon dla KDE w stylu Tango
staje się dziecinnie proste:).
Lista zmian dla wydania BC Tango KDE (nazwa kodowa: "Kubuntu touch")
wygląda następująco:
- ikony dla ktorrent
- folder_video_yellow naprawiony - dzięki Nick!
- poprawiono wiele ikon w rozmiarze 32x32
- dodatkowe ikony na podstawie sugestii Nicka Boltena - dzięki!
- ikony dla kmail
- wiele ikon zrobionych specjalnie dla Kubuntu; Od teraz KDE użytkowników Kubuntu powinno mieć znacznie bardziej ujednolicony wygląd (mniej "prześwitujących" ikon z Crystal SVG)
- nowe ikony dla kilku programów (gwenview, ktorrent, itd.)
- wiele nowych ikon z kategorii "actions" (w tym, nareszcie, ikony strzałek)
- kilka ikon dla KPDF
- trochę porządków
- poprawiono prawa dostępu dla dużych ikon
- naprawiono trochę ikon z digiKam
- nowy adres do lepszego tematu dla OpenOffice (zrobionego przez Jimmaca)
- od teraz paski narzędzi są dostępne tylko w rozmiarach 16x16 i 22x22 (bo w większych rozmiarach brakuje zbyt wielu ikon)
Zapraszam do używania!
Pobierz BC Tango KDE 0.6 (9.2 MB)Pobierz Flamenco 0.6 (2.4 MB)

